RSS = treść, a nie pierdoły, czyli frustrujące dodatki...
13/11/2007, 22:53:32 | 2 komentarze | WWW
Zacznijmy od tego, że używam czytnika RSS dlatego że dzięki temu nie muszę przeglądać setek stron - tylko wszystko mam w jednym miejscu - to normalne. Jednak kolejną rzeczą która moim zdaniem przemawia za używaniem czytników jest to że mogę się skupić na treści danego wpisu nie analizując i nie oglądając szaty graficznej tegoż. Oczywiście byłoby wszystko piękne, gdyby nie fakt że niektóre feedy dostępne są tylko w formie skróconej - ale nie o tym chciałem tutaj pisać.
Rzeczą niezwykle dla mnie irytującą jest dodawanie pierdołów typu "add to delicious" czy "digg this!" bezpośrednio do treści feedów. Gdybym chciał sobie coś dodać do zakładek na del.ici.ous to bym sobie to dodał i tak dalej. Natomiast takie wymuszanie tylko powoduje we mnie irytacje. Fakt mogę dzięki temu zobaczyć że 45 osób np. zapisało daną wiadomość czy artykuł, ale czy to faktycznie jest niezbędne? Dodatkowo tego typu przyciski, przynajmniej te dodawane przez FeedBurnera, charakteryzują się tym że są... obrazkami i to nie zbytnio urodziwymi - właściwie jest to tekst po prostu wrzucony do GIFa. I teraz się zastanawiam. pomimo że mnie ten wątpliwy "bajer" wkurza, to czy nie dałoby się tych linków zrobić zwykłym tekstem? Nie? A dlaczego? Dlatego że jak już wspominałem obrazki te przedstawiają ilość osób które np. zapisały dany artykuł i są aktualizowane dynamicznie... Co nie zmienia faktu że nie wygląda to za ciekawie...
Ale serwis Mashable ostatnio poszedł dalej, zaczęli do swojego feedu dorzucać, i to do każdego kolejnego artykułu, jakiś kretyński podcast (czy też videocast) który można sobie obejrzeć bezpośrednio z poziomu czytnika. Wow! Ja rozumiem że może oni liczą, że skoro widzę 100 pozycji z jednym i tym samym odcinkiem tego czegoś, to może z ciekawości kliknę.., ale tak naprawdę każda kolejna pozycja w czytniku z tego źródła tylko wzmacnia moje podirytowanie...
Teraz ktoś powie - możesz przecież używać tekstowych czytników, możesz przecież napisać sobie prosty skrypt do filtrowania tego badziewia, możesz przecież skorzystać nawet z specjalnie przygotowanego do tego celu serwisu XXX. Pewnie że mogę, ale po pierwsze - lubię swój czytnik i nie zamieniłbym go na nic innego, a po drugie jestem leniwy i "czytanie RSSów" nie powinno wymagać jakiś dodatkowych czynności ode mnie, tylko po to żeby pozbyć się frustracji.
Serwis XXX to by raczej reklamy do porno stronek wrzucał. Proponowałbym coś innego wybrać.
XXX jako słowa bez znaczenia użyłem ;) - nie pomyślałem że faktycznie się może z pornem kojarzyć